http://ask.fm/sylwiabomba/answer/103955408259
Nigdy nie miałam złego mniemania o takich osobach, chociaż i tutaj bywają wyjątki. W gimnazjum miałam przyjaciołke która wpadła...To była jej słabość, bezradność - ale swoje dziecko wychowywuje całym sercem i nigdy nie przestała się cieszyć swoją córcią. Życie ją potargało, częściowo na własne życzenie - mimo to, starała się możliwie poświęcac dla przyszłości swojej córki. To jest piękne, że w tak młodych matkach rodzi się chęć walki, stawiania czoła wszystkim przeciwnościom aby ochronic swoje maleństwo.czyż nie o to chodzi w macierzyństwie? Niekiedy tej odwagi brakuje starszym matkom - dlaczego wciąż oceniamy ludzi poprzez schematy i wiek? Jeśli kobieta godzi się na odpowiedzialność poczynając kontakty płciowe - godzi się również na konsekwencje...niektóre młode dziewczyny pragną dzieci i nie jest w tym nic złego. Dekady temu,jeśli nie miało się potomstwa w wieku 20-było sie już starą panną.Dzisiaj czas nagina wszystkie schematy i szlifuje nasze poglądy w innym kierunku..ale esencja nadal pozostaje. Macierzyństwo łączy się z odpowiedzialnością, poświęceniem i miłością. Jeśli to się pojawi w życiu kobiety-jej macierzyństwo jest dla niej najpiękniejszym darem jaki może otrzymać w nagrode za swoją dojrzałośc i serce. Wszystko zmienia barwy kiedy dziewczyny młode wpadają i nie chcą tych dzieci, nie są gotowe na wychowanie potomstwa...tłumacząc się że muszą sie jeszcze "wyszaleć".Ciężko jest mi zrozumieć kogoś, kto poi się obowiązkami dziecka acz broni prawami dorosłego. Nie jest on godzien ni pierwszego, ni drugiego.Do wszystkiego stopniowo trzeba dojrzeć... wyszaleć się jako dzieciak aby dostrzec prawa dorosłego, zasłużyć na miano dojrzałej istoty. Nie każdy jest obdarowany tą cierpliwością...w młodym wieku nerwowo obskubuje z praw i obowiązków to co najlepsze tylko dla niego. Jeślii nasz płacz chowa się pod dziecięcym strachem, głos nie zawrze dojrzałością w decyzjach..jeśli życie nas doświadczy, to i nasz płacz stanie się dojrzały, a głos brzmiennie będzie bronić tego co sprawiedliwe. Niekiedy młode dziewczyny predko dojrzewają i godzą się potomstwo - nie widze w tym nic złego. Zła jest zabawa życiem - ponieważ nikt nie bawił się naszym życiem. Nikt nie stworzył nas dla żartu i "wyszalenia" się. Szacunek do życia powinien być wskazówką w zabawach, jakie eksperymentuje każdy z nas - by poznać cud człowieka.Głupotą jest stawianie zabawy ponad konsekwencje, które nie tylko wplyną na nas - ale na drugie życie.Niektóre młode dziewczyny wierzą w szczęście..jednak ich potyczke potem znosić musi maleństwo które nie jest nikomu winne. Maleństwo którego mama nie pokocha od narodzin, ponieważ jej czas zliczony jest dla imprez i szaleństw..malutka istotka którą wychowują dziadkowie, która widzi że rodzina jest rozszarpana i nie oddana w wychowaniu nowego pokolenia...czy taka istota odnajdzie spokój w sercu widząc ten obraz? kłócąca sie z babcie ktora prosi mame by choć chwile zajeła się synkiem? Czy jedno szaleństwo bez zabezpieczenia jest warte tyle łez?

No comments:
Post a Comment