Widać, że mimo problemów jesteś bardzo szczęśliwą osobą. Mi się to nie udało jak do tej pory. Jak ty to robisz? Zdradź swój sekret :) Pozdrawiam <3
http://ask.fm/sylwiabomba/answer/103542972803
Każdy z nas ma większe, lub mniejsze problemy...gdybyśmy ich nie mieli, zapewne bylibyśmy już martwi. Fale morskie kołyszą statkiem, szarpią nami na prawo i lewo...drzemie w nas strach przed upadkiem, utonięciem..ale owe fale, jakkolwiek groźne - niosa nas przed siebie. Im większa fala, tym dalej nas zarzuci. Musimy pokonać w sobie strach i dać się ponieść tymże falom...jak najdalej. Tam, gdzie wschodzi wzraz ze słońcem - nasze ostatnie marzenie.. Tam, gdzie rodzi się we wrzasku nowego dnia - ukojenie. Gdyby szarpała nami panika, nie bylibyśmy w stanie wspierać się wzajemnie, zamknelibyśmy się w sobie i swoim .bólu. Nie zauważylibyśmy przeto tych, którzy potrzebują naszej pomocy - wpatrzeni we własne problemy, topilibyśmy nadzieje na wschód jutra..zarówno naszą jak i tych którzy potrzebują pomocy ..niezauważalnie dla nas - tonąc samotnie w bezradności. Ratunkiem w takiej wyprawie jest szlachetność, miłosierdzie i pokora przed niosącymi nas falami losu. Jeśli mimo tonącego pokładu-uratujemy innych, z nadzieją uratowania kogokolwiek, aby chociaż on miał możliwośc ujrzeć wschód ukojenia-Bóg uratuje wszystkich.W życiu nie ma ludzi którzy nie odczuwają strachu przed jutrem, którzy nie znają bólu i cierpienia. Jesteśmy tutaj wszyscy po to, aby się wspierac w wędrówce - aby mimo łzawiącego serca, siac uśmiech u drugiego.Z myślą uratowania chociaż tej ostatniej nadzieii tych, którzy zwątpili w jutro. Zamykanie się w pokoju i użalanie nad samym sobą, powoduje że prócz nas - tracą nadzieje inni..powiinniśmy budzić w sobie odpowiedzialność za bliźnich, zanim zapłaczemy nad własną dolą. Życie we własnym żalu, skazuje nas na samotność...jeśli nie zapłaczemy nad bliźnim, to i on nie uchyli serca nad nami. Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia. To ono szlifuje nasze serca, rozkleja oczy które prócz siebie - zauważają że i inni również cierpią. Są tak słabi jak my - to powinno nas jednoczyć, a nie oddalać - jak się dziś dzieje. Ja odnajduje radość w najmniejszych chwilach, szukam szczęścia w każdym dniu, każdym spojrzeniu drugiej istoty. To mi pomaga zrozumieć, jak ważne jest nieść innym otuche - zanim sama zasłuże na ówże ukojenie. To jest w pewnym sensie wyprawa, do której poczuwam się odpowiedzialna. Kiedy ofiaruje uśmiech strudzonemu człowiekowi, możliwe że uratuje jego nadzieje na wschód zapomnianych marzeń..nie myśle w ten czas o moich problemach, przyjmuje je pokornie na swoje barki i daje się ponieśc falom losu. Moje oczy widziały dużo, serce nie jeden raz zadrżało przed śmiercią - ale trzymam to nie dla wzniecenia żalu w sobie - ale buduje z tego zbroje, którą obronie innych przed tym samym.Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek. To mi daje radość w życiu. Odpowiedzialność za uśmiech drugiego człowieka. Ja równiez się nim napawam, karmie swoje nadzieje...lecze swój ból. Nie grzebie w pamięci aby upaśc ponownie, wspominam to co jest mi potrzebne do budowy przyszłości. Uśmiech nie jest dla ludzi szcześliwych, uśmiech daje szczęście

No comments:
Post a Comment